Masz przestać się bać aspartamu? Ale jak to? Wystarczy, że wpiszesz hasło „aspartam” w wyszukiwarkę i już na pierwszej stronie wyników z Google znajdujesz krzykliwe tytuły z wyrażeniami „słodkie niebezpieczeństwo” czy „trujący słodzik na każdej półce”. Mam jednak nadzieję, że wiesz już o jednej ważnej rzeczy: strony odwiedzane przez najwięcej osób wcale nie muszą podawać informacji zgodnych z badaniami naukowymi. W dietetyce zdarza się to nadzwyczaj często.

Dlatego dzisiaj przyjrzymy się aspartamowi, czyli słodzikowi, który występuje na etykietach produktów jako E951. Zrobimy to z perspektywy, która ma za zadanie przedstawić fakty, a nie powodować Twój lęk o zdrowie i niepotrzebne uprzedzenia do konkretnej substancji.

Czy aspartam jest rakotwórczy?

Aspartam znajdziemy przede wszystkim w gumach do żucia, napojach niskokalorycznych i tabletkach musujących. Jest kilkadziesiąt razy słodszy od cukru, a ludzki organizm jest w stanie go metabolizować bez większych problemów. Kiedy całe zło związane z przybieraniem na wadze społeczeństwa zaczęto przypisywać sacharozie (substancji, która wypełnia domowe cukierniczki), aspartam miał być zbawienną alternatywą.

Jednak dobra passa tego słodzika jako zamiennika cukru nie trwała długo, ponieważ pojawiły się domniemania o jego rakotwórczości. Miało to jednak swoją dobrą stronę, bo dzięki temu ta substancja ta została przebadana tysiące razy. Słuch o pro-nowotworowym działaniu słodzika zaginąłby, gdyby temat nie był ciągle wznawiany przez osoby niezwiązane ze środowiskiem naukowym.

Wnioski o rakotwórczym działaniu aspartamu pochodzą z badań przeprowadzonych na szczurach przez bolońskich badaczy z European Ramazzini Foundation.  Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności bez problemu wytknął błędy, które zrobiono podczas badań. Nigdy później nie znaleziono dowodów na to, by spożywanie aspartamu zwiększało ryzyko wystąpienia nowotworu u człowieka. 

Za bezpieczeństwem stosowania aspartamu opowiadają się też Health Canada czy UK Food Standards Academy. National Cancer Institute nie widzi dowodów na związek popularnego składnika z możliwością wystąpienia choroby nowotworowej. Niemniej teoria bolońskich badaczy jest do dzisiaj podawana dalej nawet w środowiskach dietetycznych, a do osób spoza tego świata dociera w postaci tekstów z pierwszych stron wyszukiwarki.

Warto wiedzieć, że aspartam jest bezpieczny w dawkach do 40 mg/kg/d. A tę naprawdę trudno przekroczyć, nawet będąc łasuchem! Wyjątkiem od tej normy są osoby dotknięte genetyczną chorobą: fenyloketonurią, przez co mają problemy z metabolizmem fenyloalaniny, a ta jest składnikiem aspartamu.

Produkty wolne od aspartamu – hit?

Na gruncie paniki, którą do tej pory wywołują nierzetelne informacje na temat popularnego słodzika, wyrosła „żywność” z nową etykietą: ASPARTAM FREE. Czy ma to sens? A może to tylko chwyt marketingowy?

Skoro nie cukier, skoro nie bezpieczny aspartam, trzeba przecież dodać do produktu inny składnik o podobnym działaniu (w tym przypadku: smaku). Obecnie na etykietach rządzi sukraloza, czyli E955.  Nie mam zamiaru jej demonizować, bo w małej dawce prawdopodobnie nikomu z nas ona nie zaszkodzi, natomiast w świetle najnowszych badań substancja może mieć wpływ – na pewno większy niż aspartam  –  na ludzką gospodarkę węglowodanową.

Zanim jednak zaczniemy demonizować jakąkolwiek substancję słodzącą, warto spojrzeć krytycznie na obecną modę. Zobaczymy na przykład, jak bardzo polecany jest ksylitol. Ten, choć ma niski indeks glikemiczny i nie powoduje próchnicy tak jak cukier, może zaburzać pracę układu pokarmowego. O tym jednak teraz mówi się niewiele, ale kto wie, jakie nastawienie będzie miał do niego świat i producenci żywności za kilka miesięcy? Jak bardzo jeden fakt zostanie nagłośniony, bo akurat będzie to można przeliczyć na pieniądze?

Nie substancja, a dawka czyni ją trucizną: to popularne stwierdzenie warto zapamiętać.  Przy odpowiednio zbilansowanej diecie nawet sacharoza nie poczyni w organizmie niekorzystnych zmian, choć może się to wydawać dziwne w dobie demonizowania tak wielu produktów. Umiar, rozsądek i zdrowe podejście zawsze będzie procentować! A kontrowersyjne tematy warto zbadać dogłębnie ze swoim dietetykiem.